Masaż przytłaczającej większości z nas łączy się z tradycyjnym stołem do masażu, ręcznikiem owiniętym wkoło pasa no i niegroźnym bólem głowy, towarzyszącym nam nawet po ostrożnym wstaniu z łóżka. Takim masażom, czy tego chcemy czy nie, gros z nas poddała się w życiu przynajmniej raz – albo ze względów zdrowotnych albo też własnego widzimisie.
Nie wszyscy jednak mieli okazję doświadczyć na własnej skórze zabiegu nieco egzotycznego. Pierwszy, cieszy się w Polsce rosnącą sławą, pochodzi z medycyny azjatyckiej i nosi nazwę akupunktury. Drugi tymczasem serwowany był już kilka tysięcy lat temu przez lud Majów i nosi nazwę masażu rozgrzanymi kamieniami.
Oba masaże dostępne są w Polsce, lecz do tanich nie można ich zaliczyć. Średniej klasy gabinet masażu za masaż akupunktury życzy sobie 50-150 złotych zależne od tego czemu usługa ma służyć (a to z kolei związane jest z liczbą igieł na naszym ciele). Akupunktura opiera się na wierzeniu, że całe ciało człowieka jest ze sobą związane dzięki nerwom niekoniecznie będących blisko siebie. Poprzez umiejętne nakłuwanie tych nerwów części ciała, na których dyskomfort się uskarżamy mijają. Dla przykładu gdy doskwiera nam kostka, masażysta równie dobrze może zacząć wbijać nam igły na głowie.
Masaż gorącymi kamieniami to z kolei masaż o wiele bardziej całościowy. Udowodniono, iż korzystnie oddziałuje tak na naszą tkankę zewnętrzną, jak i tkankę mięśniową oraz układ nerwowy. Masaż ten nie ma bliżej określonego celu, jak akupunktura, która odpowiada za niwelowanie bólu. Kamienie to bardziej rodzaj relaksu, odpoczynek dla naszych obolałych mięśni oraz głowy. Jest pewnego rodzaju urozmaiceniem dla tych czerpiących do tej pory ledwie z tradycyjnej odmiany masażu. Jego cena średnim salonie kosmetycznym to około 200 złotych. Jeżeli ktoś pragnie natomiast samemu się w taki sposób masować, skompletowanie specjalistycznego sprzętu kosztuje około 500-700 złotych, co zwraca się już po kilku zabiegach.