artykuły, ciekawostki
8 lis
82 mecze w kilka miesięcy. Dodatkowo dochodzą także ewentualne mecze w rundzie play-offów, a w okresie ogórkowym pojedynki przygotowawcze no i również długie treningi. Takim wysiłkom rokrocznie poddawani są zawodowi koszykarze na co dzień prezentujący koszulkę jednej z załóg amerykańskiej NBA. Nic więc dziwnego, że każda z 30 ekip posiada w swoich szeregach nie jednego, czy dwóch a całą zgraję fizykoterapeutów którzy wykonują masaż.
Zagrożenie odniesienia kontuzji w sporcie tak kontaktowym jakim jest koszykówka jest powszechnie wiadome. Kiedy postawimy naprzeciw siebie kilku nadludzkich osiłków, dla których głównym celem jest odnoszenie wygranych mimo wszystko, kiedy chodzi o wysokie kwoty gotówki a pierwsze skrzypce nagminnie odgrywają adrenalina i chora ambicja łatwo o niebezpieczne urazy. A nim mają zapobiec nie tylko rozciąganie, joga czy aminokwasy, ale przede wszystkim eksperci z gabinetów masażu.
Jak wiadomo praca przy zawodowej drużynie sportowej bywa zadaniem na tyle absorbującym, że często cały etat. A niekiedy nawet i dłużej.
Zawodowi sportowcy nie mają czasu na chodzenie do gabinetu kosmetycznego zabiegom masażu poddając się albo po treningach, albo nawet w trakcie rejsu prywatnym odrzutowcem. Kompleksowe wymasowanie 120-kilogramowego mężczyzny wymaga nie byle jakiej siły fizycznej, dlatego zawód ten proponowany jest najczęściej dla płci brzydkiej.
Po treningach czy sparingach w kolejce do masujących zjawiają się całe rzesze.
Pierwszeństwo zwykle mają ci, którzy w konkretnym meczu przebywali na boisku najwięcej minut a ich organizm poddany był największym wysiłkom. I mimo, że nierzadko spieszno im do domów, do swych familii, każdy wie jak istotne jest troszczenie się o swe ciało. A nic nie wylajtowuje i nie relaksuje jak zawodowy zabieg masażu.
Jak widać na sukces określonego zespołu czy przynajmniej kondycję pojedynczego zawodnika składa się bardzo dużo elementów. Ważne są nie tylko pieniądze, ale także zespołowa atmosfera, logistyka, dieta czy właśnie masaże.