artykuły, ciekawostki
18 lis
Nierzadko spotykam się z sytuacjami, w których gdy słyszę jak na imię własnemu dziecku dali jego rodzice zbiera mi się na śmiech. A to najbardziej ludzka reakcja. Nierzadko bywa również, iż chce mi się ryczeć, bywam załamany, zmieszany, po prostu nie mogę uwierzyć. O smaku się ponoć nie dyskutuje, to co ma prawo nie obrzydzać mnie, pozostali mogą uważać za doskonałość – i na odwrót. Grunt jednak w tym, że uważam, iż niektóre imiona tak dogłębnie wryte są w naszych głowach, tak jednoznacznie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż sporym ryzykiem jest chrzczenie tak swych pociech, które na dodatek posiadają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z maluchem o imieniu Adolf, i na pewno nie był Niemcem. W swoim życiu dostąpiłem okazji ścisnąć rękę Albinowi, który ani trochę nie miał bladej skóry oraz Alfonsowi, który bynajmniej zarabiał na życie pracując w gazecie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju głośno pokazują się również panowie o słodko brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także nowy prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie śmierdzi? Jeśli rozchodzi się o panie, moja koleżanka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. istnieje również Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym gryzoniem, którego umieszcza się w klatce, a także Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez gardło. Myślę, iż im dłużej i mocniej rodzice rozmyślają nad imionami dla swoich pociech, tym mniej satysfakcjonujące są tego efekty.